Świat Heleny Bławatskiej

Helena Bławatska nie mogła zostać premierem lub prezydentem, bo żyła w wieku zdominowanym męską energią przywódczą. Chcąc rządzić, musiałaby stworzyć własne państwo lub własny kościół. Czy dlatego powołała do życia spektakularną, wymykającą się wszelkim ramom organizację – Towarzystwo Teozoficzne?

 

Paradoksem postępu jest obawa i strach przed nim. Ludzie w XIX wieku przeżywali szok, widząc zasilane prądem sztuczne światło, czy wozy jeżdżące za sprawą mechanicznego silnika, bez ciągnących je koni. Rozrastające się, pełne fabryk miasta niosły nadzieję ludności wiejskiej, ale stawiały też mnóstwo pytań, na które nie odpowiadały ani szkoła, ani religia.

Wiara, czy wiedza? Może jedno i drugie? Nie ma religii wyższej niż prawda – tak głosili nową prawdę teozofowie. Towarzystwo przyciągnęło zarówno wybitnych naukowców, pragnących iluminacji i dobra oraz rzeszę szarlatanów, doskonale czujących społeczne lęki i obawy.

Również intencje teozofów były najróżniejsze. Co przyświecało założycielom organizacji? Najważniejsza postacią nowego ruchu była Helena Bławatska. Niekwestionowana papieżyca XIXwiecznej ezoteryki europejskiej już w wieku siedemnastu lat rozpoczęła swoje podróżnicze życie, kiedy to po trzech miesiącach małżeństwa zawartego wbrew jej woli ukradła konia i podążyła na nim do Tbilisi. Stamtąd trafiła statkiem do Stambułu, chociaż zamierzała powrócić do Petersburga.

Dalsze lata jej życia są jeszcze ciekawsze, ale co najważniejsze, kształtowały w niej ciągłą i nieodpartą chęć samostanowienia o sobie. Jako kobieta nie miała na to zbyt wielu szans w XIX wieku. Tym niemniej, w przeciągu dziesięciu lat odwiedziła Egipt, Francję, Anglię, Quebec, Amerykę Południową, Meksyk, Niemcy, Meksyk, Indie, Nepal, Tybet oraz Grecję.


Fundamentem filozofii Towarzystwa Teozoficznego jest książka Heleny Bławatskiej, Izis Obnażona, która jest zlepkiem najróżniejszych dzieł okultystycznych. Sława Bławatskiej budowana była poprzez inscenizowane show, którego uczestnicy stawali się świadkami jej kontaktów z duchowymi przewodnikami z alternatywnych świadków.

 


Poważna dyskredytacja Heleny Bławatskiej i jej duchowego wsparcia nastąpiła jeszcze za jej życia. Teozofka prezentowała swoim uczniom i publikowała listy, które miały być wskazówkami spisanymi przez hinduskich mistrzów, zwanych mahatmami. Duchowe istoty ofiarowywały listy w paranormalny sposób Bławatskiej w celu naprawy świata.

Parapsycholog Richard Hodgson, który przez pewien czas obserwował prace Heleny Bławatskiej na zlecenie Towarzystwa Badań Psychicznych ujawnił, że spreparowane własnoręcznie przez Bławatską listy były następnie przekazywane jej przez dziurę w szafie podczas spotkań z członkami Towarzystwa Teozoficznego. Oszustwa dokonywali najbliżsi współpracownicy madame Bławatskiej na jej osobiste zlecenie.

Czy Helena Bławatska była więc perfidną oszustką, czy genialnym reżyserem własnych losów? Przewodziła potężnej, międzynarodowej organizacji. Z Towarzystwem Teozoficznym za jej życia liczyły się zarówno akademickie ośrodki, jak i bogaci przemysłowcy.

Teozofia próbowała odnaleźć miejsce dla człowieka w industrialnych czasach. Rozwój przemysłu zamierzała pogodzić z potrzebą życia duchowego. Teozofia zwracała się do korzeni wszelkich znanych religii, odzierając je jednak z rytualizmu, który wydawał się groteskowy w postępowym świecie dymiących fabryk. Towarzystwo Teozoficzne przekonywało, że parapsychiczne możliwości człowieka wyjaśni współczesna nauka, dzięki technologicznemu wsparciu.

Helena Bławatska była silnym przywódcą. Jak prawdziwy polityk – dzieliła i rządziła, a Towarzystwo Teozoficzne rozwijało się dynamicznie za jej życia. Oczywiście, zrodzona z jej emocji i pragnień struktura nie miała szans na to, by poradzić sobie z istnieniem po śmierci papieżycy. Obecni teozofowie są tylko niewielkim ruchem, nie znaczącym i nie zmieniającym rzeczywistości.

 

Uczniowie Heleny Bławatskiej widzieli, że jej życie to fascynująca przygoda oparta na poznawaniu mistycznych nauk i doświadczania zjawisk, których nikt nie potrafił wyjaśnić. Była uosobieniem tego wszystkiego, co miało wzmocnić zaskoczonego rozwojem cywilizacji człowieka w XIX wieku. Kryzys kulturowy powodował, że były to czasy spirytystów i magów, w otoczeniu zjawisk paranormalnych, które były traktowane tak samo, jak dokonania maszyny parowej, czy silnika spalinowego.

Za życia Bławatskiej teozofowie przejawiali imponującą aktywność, a wobec ich spektakularnych i postępowych, a często też szokująco śmiesznych działań trudno było przejść obojętnie. Podobnie, jak Bławatska, która zarówno okazywała się wielkim wodzem teozofów, jak i egotycznym, pełnym humorów niespełnionym politykiem.

Helena Bławatska umierała już jako wielka przywódczyni, pełna troski o swoich poddanych wydawała ostatnie polecenia – Utrzymajcie ciągłość linii! Nie pozwólcie, by moje ostatnie wcielenie miało przegrać.

Jej następczyni, Annie Besant nie udźwignęła ciężaru przywództwa pozostawionego jej przez Bławatską, zniesmaczone, wpływowe niemieckie środowisko teozofów opuściło szeregi towarzystwa przez jej spór z Rudolfem Steinerem, wybitnym myślicielem i twórcą antropozofii.

Dziedzictwo Heleny Bławatskiej to analiza jej umiejętnego odnalezienia się w sytuacji, tworzenia społeczności, której mogła przewodzić. Zagadką pozostaje jednak to, kim mogłaby być Bławatska, gdyby urodziła się w XX wieku.
 

 

 

2014-07-31