Louis Wain: Koty jak ludzie

Louis Wain znany jest zarówno miłośnikom sztuki, jak i psychiatrii. Ten artysta zasłynął dzięki ilustracjom prezentującym dziwaczne koty. Louis Wain cierpiał prawdopodobnie na schizofrenię, co odzwierciedlają podobno wizerunki tworzonych przez niego kocurów.

Do spopularyzowania twórczości Louisa Waina przyczynił się inny, niekonwencjonalny artysta David Tibet. Wykorzystał on prace Loiusa Waina na kilku okładkach płyt swojego zespołu Current 93. Nic w tym dziwnego, bo życiorys i twórczość Louisa Waina niewątpliwie są fascynujące z wielu powodów.

Louis Wain urodził się w wiktoriańskiej Anglii w 1860, a zmarł tuż przed wybuchem II wojny światowej.

Louis Wain urodził się z rozszczepem podniebienia, a związane z tym dolegliwości skutecznie ograniczały zarówno jego edukację, jak i relacje społeczne. Później uczęszczał do West London School of Art., po ukończeniu której został nauczycielem.


Po śmierci ojca Louis Wain został żywicielem całej rodziny, więc dodatkowo wykonywał ilustracje dla różnych, poważanych czasopism w Wielkiej Brytanii. Miał talent graficzny, więc wypracował swój własny, charakterystyczny styl, który oparty był o dowcipną prezentację kotów podczas wykonywania przez nich najróżniejszych, zgoła ludzkich czynności.

 



Pierwszą stworzoną przez artystę pracą prezentującą dziwne koty, było Kocie przyjęcie wigilijne (1886), choć wcześniej już rysował inne zwierzęta w dziwnych pozach i sytuacjach. Potrafił stworzyć na potrzeby różnych czasopism nawet kilkaset rysunków rocznie.

 



Koty to stworzenia fascynujące i tajemnicze. Jednak na ilustracjach Louisa Waina nabierają jeszcze bardziej ezoterycznego znaczenia. W wieku trzydziestu lat Louis Wain po raz pierwszy wylądował w szpitalu na skutek nieobliczalnych zachowań, które według lekarzy spowodowane były atakami psychozy i schizofrenii. Późniejsze lata jego życia, to co raz częstsze pobyty w szpitalach i przytułkach.

Koty na jego rysunkach nabrały dziwacznego blasku i niebezpiecznej witalności. W pracach artysty po dziś dzień odbiorcy doszukują się nawrotów i prawdziwego oblicza chorób psychiatrycznych nękających Louisa Waina.

 


 


By kotom nadać dodatkowego wymiaru, wysnuto teorię, że schizofrenia artysty wywołana została przez Toxoplasma gondii - pasożyta znajdującego się w kocich odchodach.

Pierwsze kocie obrazy wyglądają normalnie w porównaniu do późniejszych wariacji graficznych. Koty przybrały kształt psychodelicznych fraktali i spirali. Kształt zwierzęcia coraz częściej stapiał się z otoczeniem, forma znikała na rzecz artykulacji emocji.

 



Chociaż grafiki są niewątpliwie piękne i zaskakujące, to są również szokujące, bo tworzone przez artystę coraz bardziej opętanego niebezpiecznymi dla jego psychiki kreacjami.

Żeby jednak zepsuć napięcie zbudowane psychodelicznymi obrazami kotów Louisa Waina pamiętajmy, że nieprzeciętne kreacje bronią się same, nawet, gdyby ich autor nie cierpiał na schizofrenię. Tak uważa dr Michael Fitzgerald. Naukowiec dowodzi na podstawie zaobserwowanych objawów, że Louis Wain nie był chory na schizofrenię. Chorobą izolującą go społecznie miał być natomiast zespół Aspergera, będący odmianą autyzmu.

 


 

 

 

2014-11-02